*Oczami Fizzy*
Rzuciłam i z płaczem pobiegłam do sb , w pokoju wyciągnęłam torbę i zaczęłam pakować do niej ubrania i kosmetyki . Po jakichś 5 minutach ze spakowaną torbą zeszłam na dół , wszyscy patrzyli się na mnie pytająco tylko Harry z nienawiścią . Ostatni raz popatrzyłam na nich i wyszłam z domu . Poszłam nad jeziorko gdzie usiadłam na tej samej ławce co w tedy z Nathem . Po półgodzinnym prowadzeniu bezsensownego monologu obok mnie usiadła starsza pani rzucająca chleb pływającym kaczkom .
Margaret : Kochana dlaczego płaczesz ?
Fizzy : Młodszy brat uważa się za starszego i zabronił mi się spotykać z najlepszym przyjacielem .
M : A może przyszłym chłopakiem ?
F : W tedy było by fajnie .
M : Kochana ja też tak miałam . Młodszy brat zawsze uważał się za tego mądrzejszego , spotkałam tego jedynego kiedy byłam gotowa na miłość . Zakochaliśmy się w sb po paru dniach a gdy brat się dowiedział zabronił mi się z nim spotykać ponieważ był jego wrogiem ale z czasem przywykli do swojego towarzystwa i teraz on jest moim mężem a brat cieszy się z mojego szczęścia .
F : Zazdroszczę pani .
M : Uwież mi , że on w tb też się zakochał ale boi się przyznać . Poczekaj jeszcze trochę a się przekonasz chyba , że powie ci o wcześniej . Będę za was trzymać kciuki .
F : Dziękuję .
M : Nie musisz dziękować .
F : Muszę . Jestem Felicite Maynard .
M : Margaret Lloyd . Słonko ja będę się zbierać ponieważ mam randkę z mężem w domu .
F : W takim razie nie będę pani zatrzymywać i do zobaczenia .
M : Pamiętaj moje słowa .
F : Będę pamiętać .
Margaret wstała i zwinnymi ruchami poszła , odprowadziłam ją wzrokiem do momentu kiedy zniknęła . Zaczęłam znowu płakać ale nie wiem dlaczego , po kilku sekundach poczułam wibracje w kieszeni . Wyciągnęłam iPhona i dzwonił Nath . Nie zastanawiając się odebrałam .
F : Hej .
Nath : Czy ty płaczesz ?
F : Ja ? Nie . Skąd , ja nie płacze .
N : Nie kłam . Gdzie jesteś ?
F : Nie ważne .
N: Dla mnie bardzo ważne . Chcesz żebym zawału dostał jak ci się coś stanie ?
F : Harry mnie uderzył ale to mało ważne .
N : Co zrobił ?!
F : Nie krzycz .
N : Gdzie jesteś ?
F : Tam gdzie jest dużo ławek , lamp , kaczek i obściskujących się par . Wiesz gdzie ?
N : Wiem . Nie ruszaj się z tamtąd zaraz będę .
Rozłączyłam się , schowałam iPhona do kieszeni i tępo wpatrywałam się w pływające kaczki , które jadły lub rozmawiały se sb po kaczemu . Wsłuchując się w szum drzew i głosów kaczek myślałam jak własny brat może zbić siostrę ? Nie rozumiem tego . Najlepiej by było gdybym nie poznała Jay'a ale gdybym go nie poznała nie znałabym teraz Natha . Siedząc sb samej na ławce przyglądałam się zakochanym . Zazdroszczę im , że mają kogoś z kim chcą spędzić resztę życia . Ponownie wsłuchałam się w szum wiatru ale teraz było słychać przyśpieszone kroki które z czasem ucichły a ta osoba usiadła na ławce obok mnie . Po moim ciele przeszedł delikatny ale przyjemny dreszczyk .
N : Fizzy pokaż się .
F : Tu nie ma żadnej Fizzy , nie ma tu nikogo jesteś tu tylko ty .
N :Co się stało ?
______________________
23 gotowy . Na kolejne sobie poczekacie ; )
Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału ;D
OdpowiedzUsuńNa 24 trzeba poczekać ; (
Usuńczemu trzeba czekać? :c
OdpowiedzUsuńPrzerwe mam ...
Usuń